Reklama

O miłości do Siedlec i sztuce opowiadania historii - rozmowa z Natalią Zyśk

Jest przewodnikiem PTTK, laureatką nagrody „Złotego Jacka” za działalność popularyzatorską, autorką strony FB „Pani Przewodnik” z Natalią Zyśk rozmawia Dariusz Kuziak.

Od jak dawna jesteś przewodnikiem?

- Od 2017 roku, czyli już prawie 9 lat.

Oprowadziłaś już po Siedlcach mnóstwo wycieczek. Co najbardziej interesuje turystów?

- Najwięcej czasu zawsze spędzamy w centrum, gdzie są najstarsze zabytki, te pochodzące z XVIII wieku, a także przy kościele katedralnym. Bo katedra naprawdę robi wrażenie, jest jednym z najwyższych kościołów w Polsce. I obowiązkowo zostawiam grupę przy jednym z sześciu najcenniejszych obrazów w Polsce, czyli naszym słynnym obrazie El Greca. To po prostu trzeba zobaczyć w Siedlcach. A co ludzi najbardziej interesuje? Ciekawi ich to, jak wyglądało miasto sto, dwieście lat temu. Jako przewodnicy często nie opowiadamy o początkach, lecz pokazujemy to, co widać dzisiaj, a później odtwarzamy to, co działo się wcześniej. Gdy jedno zaczyna wynikać z drugiego, widać na twarzach ludzi rosnące zainteresowanie. Uczestnicy wycieczki lubią też zobaczyć historię w losach zwykłych ludzi.

Reklama

O czym najbardziej lubisz opowiadać?

- Zwykle dużo opowiadam o księżnej Aleksandrze z Czartoryskich Ogińskiej. Uwielbiam ją. Uważam, że jest ona prawdziwą legendą Siedlec, kimś wyjątkowym, z kogo jako Siedlczanie powinniśmy być dumni. Jest ona też dla mnie wzorem tego, jak kochać miejsce, o którym mówi się, że jest twoim ulubionym, że jest twoim domem. Dlaczego Ogińska tak bardzo ukochała Siedlce? No właśnie, czy kiedykolwiek zadaliśmy sobie takie pytanie? Wiele zrobiła w Siedlcach, ale mogła przecież zrobić sporo w Warszawie albo w innym swoim majątku, bo była właścicielką nie tylko Siedlec. Ale gdy poznamy ją bliżej, zobaczymy, że Siedlce pojawiają się w jej życiu już w dzieciństwie. Tutaj mieszkał jej dziadek. Przyjeżdżała do niego na wakacje. Zapewne hasała po siedleckim pałacu, który był wtedy tylko troszeczkę mniejszy niż ten, który później wybudowała. Tutaj spędzała te najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa. I teraz przypomnijmy sobie swoje najmłodsze lata. Jak ciepło wspominamy miejsca, dokąd jeździło się na wakacje. Do wujka na wieś, do dziadków... Przecież księżna, tak jak my, też kiedyś była dzieckiem. Później, w dorosłym życiu, kiedy trochę szuka się spokojnej przystani, Siedlce były najbliżej jej serduszka. Może to trochę daleko idąca interpretacja, ale wydaje mi się, że właśnie dlatego Siedlce stały się dla księżnej Aleksandry Ogińskiej domem. I choć domów miała wiele, Siedlce ukochała w sposób szczególny. I robiła wszystko, żeby podnieść rangę tego domu. Żeby go upiększyć, żeby o niego dbać. I to jest też przesłanie, które zostawiła nam, Siedlczanom.

Reklama

A jak możemy podnieść rangę Siedlec?

- Może wystarczy – to jest moim zdaniem najważniejsze - że nie będziemy źle mówili o naszym mieście? Oczywiście też widzę jego wady i niedoskonałości. Bo kto ich nie ma? Ale dziwi mnie, że tak chętnie wyrażamy negatywne opinie o miejscu, w którym żyjemy.

A co warto zmienić w Siedlcach? Żeby były bardziej atrakcyjne dla turystów...

- Kto przyjedzie z Warszawy, Krakowa czy Gdańska do Siedlec, do rodziny czy znajomych, będzie zapewne chciał odwiedzić starówkę. Ale czy bylibyśmy w stanie powiedzieć, gdzie ona właściwie w jest?

Reklama

Między „Jackiem” a Starym Kościołem...

- Tam powinna być. I właściwie jest, nie trzeba daleko szukać. Tylko czy rzeczywiście ją widać? Może być z tym problem. Mamy tam otwarty ruch uliczny. Nie ma deptaka z prawdziwego zdarzenia. Każda miejscowość, nawet najmniejsza, ma jakiś swój punkt, od którego zaczęła się jej historia. W różnych miastach różnie się to nazywa: stare miasto, stary rynek, starówka... W Siedlcach też mamy taki nasz stary rynek (bo chyba byłaby to najbardziej prawidłowa nazwa) i ten stary rynek przydałoby się ożywić. Bo chyba trochę brakuje nam takiego miejsca w Siedlcach.

Reklama

Nie tylko przyjezdni, lecz również Siedlczanie chętnie chodzą na twoje wycieczki po mieście. Za każdym razem opowiadasz coś nowego?

- Tak, nawet jeżeli temat jest podobny, kiedy robię kolejną wycieczkę, staram się opowiedzieć o czymś trochę inaczej, niż mówiłam poprzednio. Dla mnie też forma rozwoju: spojrzeć na temat pod innym kątem, inaczej rozłożyć akcenty. Robię to także dlatego, że są osoby naprawdę zainteresowane i na spacery po mieście z przewodnikiem chodzą regularnie. Rozwijamy się więc razem.

Reklama

W ubiegłym roku skrzyknęłaś grupę przewodników, historyków, historyków sztuki i zorganizowałaś Noc Muzeów w Pałacu Ogińskich. Masz już pomysł, co będzie w tym roku?

Cały wywiad z Natalią przeczytacie z papierowym i e-wydaniu "TS", nr 5. (KUP TERAZ

Wycieczki prowadzone przez Natalię Zyśk przyciągają tłumy. fot. Adrian Cymerman

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/02/2026 11:33
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    CANAU - niezalogowany 2026-02-04 11:35:29

    Miastowa gąska rzekła tak...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    klawe - niezalogowany 2026-02-04 12:50:08

    Pozdrawiam Panią Natalię. Sympatyczna, kontaktowa i merytoryczna imponuje wiedzą o moich Siedlcach. Szacunek za osobistą kulturę, za przykładne operowanie językiem ojczystym. Niby to oczywiste a takie wyjątkowe w dzisiejszych czasach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    niejeden deszcz przeżył - niezalogowany 2026-02-04 15:19:03

    Pani Przewodnik to skarb!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości