Reklama

Parę milionów w tę, czy we w tę... - przeczytaj najnowsze Szpilki Zaczyńskiej

Czy doświadczony bankowiec może przewidzieć, że rozdawnicza polityka rządu, powiększanie długu publicznego i trwonienie publicznych pieniędzy doprowadzi do inflacji? Tak, może. Jeśli nie, to kiepski z niego bankowiec. A przecież Mateusz Morawiecki odnosił nieustające pasmo sukcesów jako dyrektor banku...

Majątek Morawieckich to najlepiej strzeżona tajemnica w kraju. Ile przepisał na żonę? Być może tak dużo, że informacja o tym wstrząsnęłaby posadami pisowskiego rządu. Naprawdę NIC nie stoi na przeszkodzie, aby premirostwo pokazało w oświadczeniach majątkowych, jak jest zaradne i jak mu
się żyje. Ale nie. Trzeba było nawet stworzyć przepisy, które pozwalają ukryć
przed wyborcami rzeczywisty majątek Morawieckich. Być może parę milionów w tę, czy we w tę, nie robi premierostwu różnicy, więc otwierają szeroko
oczy, o co takie hallo? Kilkanaście milionów za działkę, kilka milionów bardzo
korzystnie zainwestowanych w obligacje... Czym wy się ekscytujecie?

Te miliony robią wrażenie na zwykłych ludziach, ale nie na pisowskich  tłustych kotach. 300 mln zł z afery z respiratorami, ponad 70 mln utopionych w wyborach kopertowych, które się nie odbyły, blisko 1,5 miliarda (!)
stracone w elektrowni Ostrołęka... Te pieniądze nie poszły na przemiał, nie  spłonęły w pożarze mennicy. Trafiły do ludzi. Ktoś na tym zarobił. To niesamowite interesy. Czy spotkaliście się z czymś takim przed erą PiS? No właśnie...  Czegoś takiego jeszcze nie było.

Reklama

I nie było też takiej bezkarności klasy politycznej. Za błędy politycy płacili dymisjami, procesami. A dziś? Sąd oddalił pozew przeciwko Jarosławowi  Kaczyńskiemu, nie przeprowadziwszy nawet rozprawy! Skompromitowany
poseł Mejza nadal jest karmiony mlekiem i miodem z pisowskiej piersi, za  co odwdzięcza się w głosowaniach. Do prezesa Orlenu nie przywiera brud  z opisanych afer... Ale czego wymagać w kraju, którego premier jest oficjalnie
nazywany z sejmowych trybun „patologicznym kłamcą” (Władysław Kosiniak  -Kamysz uznał to wręcz za lekarską diagnozę)?

Kłamstwa, trwonienie publicznych pieniędzy, rozdawnictwo (tak hojnie  nagradzane przez pisowskich wyborców) i... karmienie ludzi strachem. To  symbole pisowskiej ery. Pierwszy pisowiec kraju, Jarosław Kaczyński, nie  może spać, bo zobaczył, że Niemcy się zbroją. Podzielił się obawami publicznie. Serio? Naprawdę boi się usłyszeć „hande hoch” na Żoliborzu? Czy wraca  do narracji wyborczej sprzed lat, gdy PiS rosło na strachu przed Niemcami  i na nienawiści do „złodziei” (w domyśle, oczywiście, z PO). Niemców właśnie  znowu wyciągnął z kapelusza. Ale co zrobi ze „złodziejami”? Wszak od kilku  lat publiczne pieniądze znikają pod rządami pisowskiej władzy..

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/09/2025 09:34
Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości