Reklama

Po wrogach ich poznacie - przeczytaj najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Brytyjski pisarz G. K. Chesterton wyznał kiedyś, że opinię o Polsce – długo wcześniej, nim odwiedził nasz kraj – wyrobił sobie na podstawie opinii. I to wcale nie pozytywnych. Bo zdania pozytywne na temat Polski niemal do niego nie docierały. Wyrobił sobie opinię, słuchając zaciekłych krytyków naszego kraju.

„Mogę z całą pewnością stwierdzić, że od samego początku byłem zwolennikiem polskiej sprawy, nawet jeśli moja sympatia brała się głównie z instynktu. Instynkt nigdy nie był uprzedzeniem, ani nawet tym, co powszechnie nazywa się sentymentem. Nie był czymś stronniczym, albowiem praktycznie nie dochodziły do mnie głosy z polskiej strony. Nie opierał się on także na jakichś pochwałach Polski, bowiem – pisał autor „Człowieka, który był Czwartkiem” – pochwały Polski w Anglii są nienaturalnie rzadkie. (...) Oceniałem Polaków po ich wrogach. I odkryłem, że było w zasadzie niezawodną prawdą, że ich wrogowie byli wrogami wielkoduszności i męstwa. Jeśli człowiek kochał niewolnictwo, jeśli kochał lichwę, jeśli kochał terroryzm i całe grząskie błoto materialistycznej polityki, zawsze okazywało się, że dodawał do tych uczuć płomienną nienawiść do Polski. Można było wyrobić sobie zdanie o Polsce w świetle tej nienawiści, a wyrok okazał się słuszny. A każdy z faktów, które pojawiły się od tej pory, potwierdzał tę słuszność. Każde działanie Polaków utwierdzało moją sympatię i obalało uprzedzenia – uprzedzenia niestety niegdyś bardzo rozpowszechnione w naszej prasie i opinii publicznej. (...) Polaków określano mianem „histeryzujących dzieci”, pozbawionych zmysłu praktycznego i niezdolnych do dyscypliny, czy czegokolwiek poza anarchią. Histeryczne dzieci odpowiedziały, zadając jedyne ciosy, które zdołały doprowadzić bolszewizm do klęski, rozbijając go na polu bitwy, podczas gdy my mogliśmy tylko protestować przeciwko niemu w gazetach, ulegając mu w relacjach handlowych”.

Tyle słynny Gilbert Keith Chesterton.

Reklama

Gdy patrzę na tych, którzy Trumpa szczerze nienawidzą, bo naruszył świat, zbudowany z wokeizmu, klimatyzmu i genderyzmu, budzi się we mnie – jak u Chestertona do Polski – nuta instynktownej sympatii.

Donald Trump to oczywiście nie Ronald Reagan. Jedyny sprawiedliwy to on nie jest. Już nie ma takich westernowych polityków. Gdyby to miało jakiekolwiek znaczenie, można byłoby mu czasami powiedzieć: – Nie pomagasz, Trump, nie pomagasz... Ale ponieważ i tak nie usłyszy i się nie przejmie, trzeba mieć nadzieję, wyrażoną słowami szekspirowskiego Poloniusza: – W tym szaleństwie jest metoda.

Reklama

Warto jednak zauważyć, że to jednak nie Trump zakazuje nam samochodów spalinowych w 2035 r. To nie Trump chce puścić nas z torbami, wprowadzając kolejne unijne ETS-y. To nie Trump przystępuje do koalicji miast, które wymyśliły sobie, że najbardziej pożywne w przyszłości będą dla nas smakołyki z robaków. To nie Trump mówi, czym wolno nam ogrzewać nasze domy.

Za to bardzo przeraża tych, którzy chcą nam zabrać naszą wolność. Przynajmniej tyle.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/04/2026 10:58
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Trump, Trump - santo subito - niezalogowany 2026-04-27 11:21:02

    W świetle poczynań Trumpa trudno zrozumieć to bezkrytyczne uwielbienie dla pomarańczowego. Facet wywołuje wojnę i wtedy nie pyta się sojuszników o zgodę i pomoc, co więcej - obraża sojuszników i ich żołnierzy twierdząc, że chowali się za plecami armii USA - a gdy dostaje w tyłek, to ma pretensje, że inni nie chcą razem z nim ładować się w bagno. Pominąwszy fakt, że NATO nie jest sojuszem zaczepnym tylko obronnym. W wewnętrznym e-mailu Pentagonu przedstawiono opcje ukarania sojuszników z NATO, którzy - jego zdaniem - nie wsparli działań USA w wojnie z Iranem. Obejmują one zawieszenie członkostwa Hiszpanii w Sojuszu i rozpatrzenie stanowiska USA w sprawie roszczeń Wielkiej Brytanii do Falklandów. Odgrażanie się Trumpa tylko pogłębia przekonanie Europejczyków, że nie ma możliwości dalszego bazowania na trwałym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i tego, że Amerykanie nam zapewniają bezpieczeństwo. Trudno sobie wyobrazić, żeby relacje transatlantyckie mogły kiedyś być zerwane, ale przy tym prezydencie, który obecnie jest, lepiej się zabezpieczyć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • moja opinia - niezalogowany 2026-04-27 12:52:40

    Trump niestety okazał się marionetką Izraela, a tymczasem TW Oskar, TW Jakob szykują nam wojenkę, bo już wiedzą, że Putin nas napadnie, nawet pewnie znają datę.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    CANAU - niezalogowany 2026-04-27 11:23:51

    Wbrew pozorom narracji "ekspertów" z przysłowiowej D* ruch MAGA czyli "Ameryka wraca tam gdzie była", militarnie, ekonomicznie, finansowo wszystko się spina. 107% procent rozumiem amerykanów (kimkolwiek oni są = czyt. my ludzie). Czy ktoś zaznajomił się z tematem, że świat odchodzi od ropy itd. oraz z projektami takimi jak "Saudi Vision 2030". p0lska jak i cała UE która nie jest FEDEURLIZOWANA w obecnych czasach to plankton na mapie świata.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości