Reklama

Baba z brodą, czyli o co kaman? - przeczytaj najnowsze Szpilki Zaczyńskiej

W czasach mroku, biedy i ciemnoty objazdowe cyrki woziły po świecie dziwolągi. A to babę z brodą, a to kozę z dwiema głowami.

 „Coś dziwnego”  wożono i pokazywano w klatce, żeby podgrzać atmosferę grozy, bo strach  dobrze się sprzedaje. Lubimy się bać, bo strach, gdy już odpuści, jest oczyszczający. A do magika, który panuje nad tym czymś dziwnym i strasznym,  czuje się miłość, wręcz uwielbienie, że taki z niego bohater, strażnik naszego  spokoju i bezpieczeństwa. Normalnie, wybawiciel...

I tak wożono straszaki od miasta do miasta. A na pokazy przychodziła  gawiedź, część społeczeństwa, dla której niedostępne były książki, wiedza,  podróże po świecie. Idealny materiał do straszenia.

Reklama

Trudno się oprzeć wrażeniu, że oto w XXI wieku wracamy do modelu straszenia babą z brodą. Zamiast klatki mamy bańkę mydlaną, akwarium, w którym lewituje naczelny straszyciel gawiedzi. Straszyciel jest odgrodzony  pancerną szybą od rzeczywistego świata. Od ludzi, od których mógłby się  dowiedzieć, jak wygląda codzienne życie, w którym robi się zakupy, wychowuje dzieci, skrupulatnie liczy pieniądze na jedzenie i benzynę, na pieluchy  dla niepełnosprawnych dzieci, w którym jeździ się autobusami, a w ciemnym  zaułku nikogo nie broni kordon policji, trzeba sobie radzić samemu. Więc  straszyciel może nawet wierzy w to, co mówi... A hasła ma dyżurne i zdarte  do imentu. Niemcy! Unia! Władek, który po godzinie szesnastej staje się Zosią! Przedszkola, w których chłopcy mogą nosić sukienki! Tusk!

Chyba nie bez kozery straszyciel jest wożony i pokazywany bardzo wąskiej grupie społecznej. Gawiedzi (nie bójmy się tego słowa). Tylko gawiedź  może rechotać z „mądrości” straszyciela i bać się wizji niebezpiecznych Niemców i Unii, Władko-Zosi i przedszkolaków w sukienkach.

Reklama

Gdy dziś oglądamy ryciny z czasów mroku, biedy i zacofania, jest nam żal  baby z brodą i kozy z dwiema głowami. Bo wiemy, że gdy kobiecie rośnie  nadmierne owłosienie na twarzy to hirsutyzm, zaburzenie hormonalne,  które można leczyć. A koza z dwiema głowami to przykład policefalii (zarodek zaczyna się dzielić na dwa osobniki, ale w pewnym momencie podział  częściowo ustaje). Smutno nam, bo wiemy, że dwugłowe biedactwo długo  nie pożyje... Gawiedź, oczywiście, o tym nie wie. Gawiedź albo się z tego  śmieje, albo się tego boi, więc strach też maskuje rechotem.

Mnie zastanawia tylko jedno. Otoczenie straszyciela doskonale wie  (w przeciwieństwie do niego), jak wygląda współczesny świat, ten poza  akwarium. Dlaczego więc pozwala na taką kompromitację swego przywódcy? Gdzieś tu tkwi wielka tajemnica, drugie dno...

Reklama

O co kaman?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/09/2025 11:01
Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości