Reklama

Budujemy! - przeczytaj najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Niemiecki dziennik „Die Welt” wyraził się jasno: duże polskie lotnisko to „wypowiedzenie wojny niemieckiemu przemysłowi lotniczemu”. Kilka dni później niemiecki rząd zapewnił jednak, że ma o planowanym lotnisku jak najlepszą opinię: takiego lotniska jak CPK dla Europy wschodniej „bardzo brakowało”, a hub „ma nawet sens z punktu widzenia ochrony środowiska i klimatu”. Pozwolicie, że przetłumaczę z niemieckiego. Moim zdaniem Niemcy już dostali od Tuska zapewnienie, że żadnego nowego lotniska w Polsce nie będzie. Odetchnęli, ich interesy nie są zagrożone. Mogą więc teraz zagrać ulubioną rolę świętoszka-obłudnika. Czasownik „oszwabić” notuje - nie bez powodu - już najdawniejszy słownik języka polskiego.

Wszystkie rządowe trolle oczywiście twierdzą, że nowe duże lotnisko między Warszawą a Łodzią (razem z kolejowymi „szprychami”) to „pisoska megalomania”. Megalomania? Przyjrzyjmy się faktom. W latach 90. XX w., kiedy dopiero wychodziliśmy z komunistycznego dziadostwa, byłaby to oczywiście inwestycja na wyrost. Tyle że przez 30 lat byliśmy drugą, po Chinach, najszybciej rozwijającą się gospodarką świata. Wystarczy spojrzeć w statystyki. Do wyboru: ONZ, Banku Światowego, MFW… Jesteśmy na początku trzeciej dziesiątki najbogatszych państw i dobijamy się do elitarnego grona G20. Pod względem PKB jesteśmy też 7. największą gospodarką Europy oraz 5. pod względem liczby ludności największym państwem UE.

Reklama

A na którym miejscu w Europie znajduje się największe polskie lotnisko? Niestety, Okęcia nie ma w pierwszej dziesiątce. Ani nawet w drugiej. Powiem więcej - w trzeciej również go nie znajdziecie. Bo jest dopiero w czwartej dziesiątce europejskich lotnisk. Megalomania?

Wiadomość - via Kanał Zero - poszła w Polskę, ale na wszelki wypadek powtórzę: Polska to 8,4% ludności UE. Natomiast polskie cargo (przewóz lotniczych ładunków) to zaledwie 1% europejskiego rynku. Dwie trzecie całego cargo wschodniej Europy wozi się teraz ciężarówkami z lotnisk na Zachodzie, głównie niemieckich. A jak się przywozi, to wpływają opłaty, cła, podatki… W ogóle kasa płynie. Tyle że obecnie przeważnie do Niemiec. Czy premier Tusk zechce to zmienić?

Reklama

„Biorąc pod uwagę potencjalne ograniczenia w dalszej rozbudowie portu lotniczego Warszawa, zaniechanie budowy centralnego portu lotniczego byłoby bardzo ryzykowne dla rozwoju transportu lotniczego w Polsce” - to konkluzja raportu, wykonanego na zlecenie polskiego rządu.

„Pisoska megalomania”? No, nie całkiem, nie całkiem… Ten raport przygotowały zachodnie firmy doradcze w 2011 r. na zlecenie rządu Donalda Tuska. Oprócz tego raportu powstało też kilka innych. Za różnych rządów. Wnioski za każdym razem identyczne - budować!

Reklama

Pozwolenia są, uzgodnienia są, projekt techniczny prawie gotowy… Właściwie można ogłaszać przetarg, w przyszłym roku wbijać łopatę, a za cztery-pięć lat zacząć z CPK latać w świat, i co ważniejsze - na CPK zarabiać.

Można. Z tym że, okazuje się, nie można…

Czterdzieści lat temu na drodze do naszych narodowych aspiracji stało ZOMO. Czy to możliwe, by tym razem na drodze aspiracji stanął Donald Tusk? O, ironio, polski premier?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości