Za rządów PiS jechaliśmy w dół po równi pochyłej z prędkością wagonika oderwanego od lokomotywy. Kompromitowaliśmy się na każdym polu: światopoglądowym (ostry kurs na średniowiecze), gospodarczym (wykańczanie biznesu, rozdawnictwo i promowanie patologii) czy politycznym (dziwnym trafem robiono wszystko, by putinowska Rosja tylko zacierała ręce). W dodatku królowało chamstwo i prostactwo. Kultura i nauka były dla PiS-u niebezpieczne, bo niezrozumiałe dla prostych umysłów. A patriotyzm wynaturzono i sprowadzono do hasła „Polska dla Polaków” (zrozumiałego dla prostych umysłów). Tak. I musieliśmy sięgnąć dna, by odsunąć PiS od władzy.
Teraz tą drogą idzie Ameryka. Tam spadają z wysokiego konia, więc i upadek będzie boleśniejszy. Ale to zdumiewające, jak chamstwo buduje chamstwo, jak daje paliwa prostakom, nawet jeśli dzieli ich ocean. Oto wiceprezydent USA odpowiada w mediach społecznościowych dziennikarzowi bezpardonowym stwierdzeniem: „Tak, durniu”. Tak wygląda powaga urzędu trumpowskiej administracji. Przypomnijmy, że wiceprezydent Vance niedawno obrażał Europejczyków, zarzucając im odejście od „wartości”. Przyjechał uczyć nas jeść widelcem. I chamstwo się rozlało… Europoseł Tarczyński z PiS napisał w mediach społecznościowych do Madonny, która skrytykowała Trumpa: „Pi***ol się, tak jak to robisz na scenie dla pieniędzy. Jeśli ci się nie podoba, przeprowadź się do Kanady lub Meksyku”. Tarczyński poczuł się najwyraźniej bardzo amerykańsko, jakby już jadł z Vancem tym samym widelcem przy tym samym stole.
A na naszym podwórku, w naszym Sejmie, pisowiec krzyczał o „kuli w łeb” dla premiera Tuska. Jak widać, nie wystarczy wybrać szambo z własnego po dwórka. Trzeba bardzo uważać, by nie przypłynęło przez ocean. I to nieowinięte w papierek. Brzydkie i śmierdzące.
Cały świat patrzy na pomarańczowego człowieka, który chodzi na pasku zbrodniarza Putina, i nawet nie wie, nie umie ogarnąć, jak krótka to smycz. Świat patrzy na prezydenckich kompanów i doradców, którzy wykonują hitlerowskie pozdrowienia (hajlują), bawiąc się przy tym świetnie (że niby taki żart?!).
Już oficjalnie się mówi, że skrajna prawica w Niemczech, jawnie faszyzująca, zrobiła historyczny wynik w wyborach dzięki wsparciu trumpistów. Łatwo się domyślić, o co chodzi pomarańczowemu człowiekowi, gdy mówi, że w Ukrainie powinny się odbyć wybory. Trzeba zamienić Żełeńskiego na rosyjsko-amerykańską marionetkę. Musk pomoże.
Czy trumpowska administracja właśnie pokazuje, że nadszedł czas globalnych rządów arogantów i prostaków? Na szczęście stary kontynent się trzyma. I to Europa musi pokazać „mocarstwu”, jak się trzyma widelec i do czego służy. Bo nie do dłubania w oku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze