Reklama

Francuska żaba - najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

Francuska żaba

No i po co myśmy do tego NATO wstępowali? Proszę łaskawie przypomnieć, bo nie pamiętam... Czemu niedawno do NATO dołączyła Finlandia, a za chwilę zrobi to Szwecja?

Gdy słucha się prezydenta Francji Emmanuela Macrona, zwłaszcza gdy wraca pokrzepiony wizytą u Chińczyków, można odnieść wrażenie, że największym zmartwieniem zachodniego świata jest to, jak obronić się przed USA.

I można to nawet zrozumieć. Francja ma przecież z Ameryką swoje historyczne rachunki. Dwa razy amerykańscy chłopcy ratowali francuskie tyłki w czasie wojennych apokalips. W 1918 trzeba było amerykańskich chłopców, by przełamać front i odwrócić losy wojny. A w 1944 trzeba było amerykańskich chłopców, żeby wyzwolić Paryż. Z francuskiego punktu widzenia są to oczywiście wydarzenia niewybaczalne. Takich rzeczy się nie zapomina. Nic dziwnego, że wdzięczni Francuzi mają historyczną traumę. Nie chcą, by coś podobnego w przyszłości się powtórzyło.

Reklama

Drugi powód francuskiej traumy jest taki, że nie żyjemy w XVIII wieku. A skoro tak, to większość świata, niestety, nie mówi po francusku. To dla Francuzów trudne doświadczenie. Możesz być pewien, ile razy w świecie muszą cię zagadnąć, odezwą się po swojemu. Najpierw odezwą się po swojemu. Gdy zorientują się, że język Moliera jest ci obcy, westchną ciężko i z bólem serca przejdą na angielski. Ale dopiero wtedy. No i oczywiście te nieznośne hollywoodzkie filmy, disneylandy, mcdonaldy...

A my? No cóż, żyjemy w drugim końcu Europy, więc również nasze doświadczenia są zupełnie inne niż francuskie. Z Ameryką kosy nie mamy. To nie na Alasce, ale na Syberii były łagry. Katyń nie leży pod Las Vegas, lecz pod Smoleńskiem. Nie z polecenia ambasadorów Jerzego Waszyngtona, lecz carycy Katarzyny porywano posłów i biskupów, upominających się o naszą suwerenność. Nie z Amerykanami bili się Kościuszko i Piłsudski.

Reklama

Więc kiedy Macron plecie swoje, a po niemieckich miastach maszerują demonstracje pod rosyjskimi flagami oraz te „pokojowe” z hasłami w rodzaju: „Amerykanie, won z Europy!”, mamy prawo zapytać: Czy obecne NATO to to samo NATO, do którego wstępowaliśmy. (Pytanie, czy obecna Unia to wciąż ta sama UE, do której wstępowaliśmy, zostawmy na inną okazję).

Bo my wstępowaliśmy tam – o, przypomniałem sobie – z tego samego powodu, dla którego robią to Finlandia i Szwecja. Żeby się zabezpieczyć od agresywnej, barbarzyńskiej Rosji. A nie mam wrażenia, że Francja czy Niemcy miałyby ochotę nas przed Rosją bronić. Nawet w ramach wspólnej Europy. Zainteresowana tym cokolwiek, ze swoich powodów, przynajmniej na razie, wydaje się Ameryka.

Reklama

Światowe te dylematy i historyczne rozstrzygnięcia dzieją się oczywiście nad naszymi głowami. Nie zawsze mamy na nie wpływ. Ale w Polsce też mamy swoje wybory. I to całkiem niedługo. I jak się wydaje, trzeba będzie wybierać: albo – albo.

I także o tym będą te wybory.

DARIUSZ KUZIAK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości