W 1953 r. wschodni Niemcy dostatecznie poznali już dobrodziejstwa komunizmu i narzuconej przez sowietów władzy. W NRD doszło do rozpaczliwego buntu. Czerwcowe powstanie skończyło się tak, jak inne powstania po wschodniej stronie żelaznej kurtyny - masakrą. Kilkuset zabitych, tysiące aresztowanych.
Bertold Brecht - ten artysta od „Opery za trzy grosze” - przebudził się wówczas chwilowo z komunistycznego urojenia i napisał wiersz „Rozwiązanie”. Ponieważ jest krótki, zacytuję go w całości:
Po wybuchu powstania 17 czerwca
sekretarz Związku Pisarzy
kazał rozdać w Alei Stalina ulotki,
w których można było przeczytać, że naród
stracił zaufanie rządu
i mógłby je odzyskać jedynie przez zdwojoną pracę. Czy nie
byłoby wszak prościej, gdyby rząd
rozwiązał naród
i wybrał inny?
W latach 80. czytaliśmy te linijki z przewrotną satysfakcją. Bertold Brecht jako twórca był może trefny, komunizował, kolektywizował. Skoro jednak jego wiersz przetłumaczył Ryszard Krynicki (poeta nieskazitelny), warto było to zauważyć. Zwłaszcza że ironia utworu znakomicie chwytała istotę czasów, w których wtedy żyliśmy. Czasy nie były normalne.
Normalne jest to, że to narody wybierają sobie rządy. Rząd może stracić zaufanie narodu. Wtedy naród wybiera inny rząd. Taki, który mu pasuje. Jeśli naród nie może zmienić rządu, bo rząd został mu narzucony (jak wschodnim Niemcom rząd Waltera Ulbrichta), to znaczy, że świat postawiono na głowie. Bo normalnie to narody zmieniają swoje rządy.
Tak się przynajmniej wydawało w czasach Brechta. Czasy się jednak zmieniają. Współcześni komuniści mają ambitniejsze cele. - Nie można rozwiązać, zmienić narodu? Potrzymaj mi „Manifest komunistyczny”…
Skoro Europejczycy nie spełniają brukselskich wymagań, zmajstrujmy sobie innych Europejczyków. Skoro „ojczyzna” wywodzi się od „ojciec”, to lansujmy dwie matki. Skoro „naród”, to to, co się „narodziło”, to niech się nie rodzi. Albo rodzi jak najmniej. Zabijanie nienarodzonych uczyńmy prawem człowieka. Ludzi - jak żywność i surowce - będziemy importować. Wszystkich przyjmiemy z europejskim: „Herzlich willkommen”.
Skoro Europejczycy są przywiązani do swoich tradycji, to lansujmy multikulti. Klasa średnia się nie daje? To dołóżmy jej klimatycznych podatków i opłat. Jak zbiednieje, to spokornieje. Włosi zawiedli zaufanie Brukseli i wybrali Meloni? Szantażujmy ich finansami. W przypadku Polaków przecież się udało.
Wtedy będzie jak w piosence Lennona: „Bez nieba, narodów i religii”. A jeśli ktoś trzeźwo zauważy, że to komunizm, niestety, to… to wtedy go zawiesimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze