Reklama

Kac chyba zostanie… - Najnowsze „Szpilki Zaczyńskiej”

Przedstawiamy najnowszy felieton Marioli Zaczyńskiej.

Kac chyba zostanie…

Jak to? Nie było teleranka, to pewnie i Zenka na sylwestra nie będzie? Jak żyć bez bez TVPiS?!

Mój kumpel miał poranny rytuał. Jako że musiał ograniczyć spożycie porannej kawy, po przebudzeniu włączał TVP INFO. Podnosiło mu to ciśnienie, ale nie zamulało żołądka. To z jego opowieści poznałam takie nazwiska jak Rachoń, Jakimowicz czy Maciorowska. Z twarzy znałam tylko Jakimowicza, do dziś nie wiem, jak wygląda Maciorowska (mam nadzieję, że nie przekręcam nazwiska), a Rachonia zobaczyłam dopiero, gdy dostał reprymendę od Tuska, by wyjął ręce z kieszeni, gdy rozmawia z drugim człowiekiem. Można powiedzieć, że byłam wręcz dziewicą, jeśli chodzi o znajomość pracowników pisowskiej szczujni.

Reklama

Jak to możliwe? Pamiętam moment, gdy po wygranych przez PiS wyborach po raz pierwszy zobaczyłam pisowskich „dziennikarzy” w nowych programach pseudopublicystycznych. Oto włączyłam sobie telewizję, w której kiedyś pracowałam (co mile wspominam), a tu zamiast znajomych twarzy widzę „coś”. Jakaś pracownica TVP, udająca komentatorkę, imitowała na antenie odgłos wymiotów, omawiając z kolegą polityków opozycji. Patrzyłam, jak wywala język i burczy „heeee”, udając torsje, i nie wierzyłam w to, co widzę. Funkcjonariuszka idealnie ustawiła tym poprzeczkę publicznej stacji. I tak, niestety, zostało.

Wtedy to było moje ostatnie spotkanie z TVP. Przez osiem lat nie obejrzałam już nawet żadnego filmu nadawanego na kanałach reżimówki (tak jak konsekwentnie nie zatankowałam nigdy na Orlenie), a o tym, co się tam dzieje, wiedziałam tylko od kumpla, który – nie stroniąc emocjonalnych epitetów – relacjonował mi od czasu do czasu. Na pytanie, a po co to ogląda, odpowiadał, że po prostu musi, bo to takie okropne. Cóż, w motywy nie wnikam, ale przynajmniej świadka historii miałam na żywo.

Reklama

Ale mnie nie dziwił już poziom „gwiazd” telewizji publicznej. Za to cała merytoryczna otoczka już tak. Właśnie wypływają szokujące informacje, jak to funkcjonariusze TVP brali udział w politycznych nagonkach, wykorzystując tajne materiały przekazywane im bezprawnie przez służby specjalne. To pokazuje, czemu służyło „dziennikarstwo”, które z dziennikarstwem nie miało nic wspólnego.

Jestem szczęściarą. Miałam i mam niewątpliwy przywilej pracować w wolnych, niezależnych mediach. Więc nie chcę osądzać pracowników TVP, którzy nie odcięli się od pisowskiej propagandy i firmowali ją, występując z jej logo. To ich osobisty problem, może wręcz dramat.

Reklama

Ja nawet rozumiem bój pisowców o „swoje” media. Boją się, że prawda o ich rządach dotrze do tych, którzy im zaufali. Ta prawda może zaboleć. Niestety, nie mogę zagwarantować, że nie będzie po niej kaca.

MARIOLA ZACZYŃSKA

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości