Reklama

Kalendarz na koniec roku - przeczytaj najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Z tymi kilkoma ostatnimi dniami w roku to, szczerze mówiąc, nie bardzo wiadomo, co robić. Już w starożytnym Sumerze mieli z tym problem. Byłoby wygodniej, gdyby dni w roku było 360. Ta liczba dzieli się przez: 2, 3, 4, 5, 6, 8, 9, 10, 12… Najpewniej z tego, sumeryjskiego, powodu kąt pełny ma 360 stopni. Tyle też mamy stopni długości geograficznej: 180 stopni wschodniej i 180 zachodniej.

Niestety, rok słoneczny nie daje się łatwo spasować z księżycowym, a żaden z nich nie daje się opisać w liczbach naturalnych. Jak by nie pasować, zawsze jakaś reszta, niedokładność zostaje. Radzono sobie po swojemu: kalendarz babiloński, egipski, chiński, żydowski, rzymski… Tyle prób i… nic się nie zgadzało. I dalej nie zgadza. Zupełnie jakby świat stworzono nie na ludzki rozum.

Reklama

Co nie znaczy, że nie warto powolutku szukać porządku. Tu dodano miesiąc, czasami dwa, tam wymyślono rok przestępny… Raz rok, mocą urzędu, skracano, to znowu wydłużano. W ogólnym zamieszaniu, właściwie przypadkiem, przesunięto datę rozpoczęcia nowego roku. Ponieważ z powodów militarno-politycznych w 153 r. p.n.e. w Rzymie chciano przyspieszyć przekazanie władzy nowym konsulom, postanowiono - jednorazowo - przesunąć początek roku. Wyznaczono go nie na marzec, lecz na styczeń. I, dziwna rzecz, tak już zostało. Prowizorki mają długie życie.

Ogólnie jednak w kalendarzu był bałagan. Wolter żartował, że rzymscy wodzowie zwyciężali we wszystkich bitwach, ale nigdy nie wiedzieli, kiedy to było. Porządek, po wojskowemu, zrobił wreszcie Juliusz Cezar. Oktawian August wprowadził małą poprawkę, dodając 31. dzień do sierpnia. Miesiąc poświęcony Augustowi (sierpień) nie mógł być przecież krótszy niż miesiąc Juliusza (lipiec). Dzięki temu dziś wakacje są dłuższe.

Reklama

Kalendarz juliański, choć niezły, okazał się niewystarczający. Z każdym stuleciem stawało się to coraz bardziej widoczne. W XVI wieku niezgodność kalendarza z astronomią, więc także z porami roku, wyniosła już 10 dni. Jeszcze trochę, a Wielkanoc wypadałaby chrześcijanom w czas lutowych mrozów. W tej sytuacji papież Grzegorz XIII musiał interweniować. Wprowadzono poprawki. I tak zaczął obowiązywać kalendarz gregoriański.

Polska, podobnie jak pozostałe kraje katolickie, przyjęła nowy kalendarz jako jedna z pierwszych - w 1582 roku. Choć nie bez oporów. Niełatwo pogodzić się z tym, że po 4 października ma być od razu 15 października. - Oddajcie nam 11 zrabowanych dni, złodzieje!

Reklama

To, że rzymski papież może mieć rację - i to na dodatek rację naukową w żaden sposób nie mieściło się w protestanckich głowach. Ale koniec końców, również protestanci musieli się dostosować. Niemcy zrobiły to ponad sto
lat później, a Anglia dopiero w połowie XVIII wieku.

Najbardziej zatwardziała Rosja z przyjęciem kalendarza gregoriańskiego czekała aż do wieku XX. Widoczny skutek tego uporu jest taki, że rocznicę rewolucji październikowej obchodzą tam teraz w listopadzie. Sami chcieli.

Szczęśliwego Nowego Roku!

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości