Reklama

Koleje uczuć - przeczytaj felieton Kingi Ochnio

Czy to miłość? Za dużo powiedziane. Z pewnością jakieś uczucie. A może już tylko przyzwyczajenie… W każdym razie trwa to kawał mojego życia i wzbogaciło o bagaż doświadczeń. Nigdy nie było idealnie. Po drodze miałam mnóstwo powodów, żeby się rozstać. W głowie nie raz zapalała mi się czerwona lampka. Do tego coraz silniejsze było przekonanie, że to jednak nie moja stacja. A ja wracałam jak bumerang. Klamka w końcu zapadła. Wkrótce nastąpi definitywny koniec tej relacji. Nie, nie to nie ja powiedziałam: „wysiadam”. To spółka PKP zdecydowała, że pociągi TLK znikną z torów.

Zmotoryzowanym i innym szczęśliwcom, którzy mają kolej daleko… w tyle, spieszę z wyjaśnieniem, że składy TLK złożone z wagonów, które swoją świetność mają dawno za sobą, wożą pasażerów od jakichś 20 lat. Początkowo skrót rozwijano jako Tanie Linie Kolejowe. Z czasem, kiedy klienci zorientowali się, że „tanio już było”, PKP wzięła się za poprawę usług i dopasowanie do potrzeb pasażerów. Wtedy nastąpił cichy rebranding i TLK przemianowano na Twoje Linie Kolejowe.

Reklama

Cóż… Jako osoba, która nie ma samochodu, a podróż samolotem wychodzi trochę drogo, czyli w skrócie: „skazana na pociąg”, muszę przyznać, że łezka się w oku zakręciła. Tyle wspomnień… Znam dobrze to czekanie na dworcu, kiedy pociąg na stację początkową wjeżdża już opóźniony, mimo że danego dnia nie było upału, a i zima nie zaskoczyła. A potem to tłoczenie się w 8 osób w przedziale, gdzie na każdego przypada miejsce szerokie na nie więcej niż pół metra. Fakt, sprzyjało to interakcjom. Czasu na zapoznanie tyle, co lodu na szybach w przedziale. Główne tematy rozmów to utyskiwanie na jakość kolei i licytowanie się, kto spędził więcej godzin w pociągu. Do tego można zapomnieć o jakiejkolwiek klimatyzacji. W upalne dni albo się pocisz, albo otwierasz okno, żeby wszystkim pourywało głowy. I jeszcze sygnał Wi-Fi, który znika szybciej niż jadący pociąg. O toaletach nie ma co wspominać… Wystarczy tylko tyle, że na ich widok zmusza się pęcherz do ekstremalnego wysiłku. No i na koniec drzwi, które za każdym razem przyprawiają mnie o palpitację serca: uda się otworzyć czy nie. Nie jestem chyba w tym wszystkim odosobniona, bo obiło mi się o uszy rozwinięcie skrótu Traumatyczne Linie Kolejowe.

– Co w zamian? – zapytają pasażerowie. Stare wagony zostaną zastąpione przez nowoczesne składy Intercity, a to znak równości z hasłami: komfort, klimatyzacja i gniazdka do ładowania urządzeń. Tylko żeby te plusy nie przysłoniły nam minusów, choćby tego, że w tych wagonach nie da się zgasić światła, aby trochę się przespać. Do tego hałas i brak przedziałów, czyli pasażerowie kręcący się to w jedną, to w drugą stronę. Mój znajomy miłośnik TLK i wróg pseudonowoczesnych składów ujął wszystkie niedogodności w stwierdzeniu: „Jarzeniówą po oczach, klimą po płucach i jazgotem zapowiedzi po uszach”.

Reklama

Składy TLK mają zniknąć do 2030 r. Zatem jest jeszcze czas, aby skierować swoje uczucia na inne tory.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości