Prezentujemy najnowszy felieton Marioli Zaczyńskiej.
Na razie inwestujemy w wojnę
Na Lampedusę przybyli łódkami, topiąc się po drodze, umierając. Z kolei do Polski dotarli z ekipą filmową, ponoć na legalu, z wizami kupionymi u Polaków właśnie. Choć nie wszyscy, bo ci, którym zabrakło kasy, umierali w polskich lasach lub byli przerzucani jak worki kartofli na białoruską stronę. Migranci, uchodźcy… Ogromne cierpienie dorosłych i dzieci…
Smutne jest to, że świat patrzy na to jak na film. Jak na dramat, science fiction lub film gangsterski o przemycie ludzi. W rutynie codziennych czynności nie myślimy o tym realnym cierpieniu, poświęcamy mu chwilę, gdy włączymy programy informacyjne. Niejeden widz myśli wtedy: jak to dobrze, że to wszystko dzieje się „gdzieś”. Na razie żaden migrant, żaden uchodźca nie puka do naszych okien i drzwi. To jeszcze inna rzeczywistość…
Ale problem jest. Czy będzie z nim jak z ociepleniem klimatu? Czyli że eksperci przestrzegają, że kryzys nadchodzi, ale „mądre” głowy negują ich przestrogi, bo przecież zimy są zimne, a susze i onegdaj bywały, więc jakie tam ocieplenie, bujdy same i tyle! Ale teraz eksperci zwracają uwagę, że migracje są efektem także zmian klimatycznych. Z obszarów, na których umiera z braku wody wszelkie życie: rośliny, zwierzęta i ludzie, ci ostatni ratują się ucieczką… Choć nie tylko susza ich wygania. Klęski głodu, plemienne wojny, ubóstwo i chęć lepszego życia to także silna motywacja do wędrówki. Ci ludzie nie widzą przyszłości dla siebie i swoich dzieci. Szukają jej. Tak jak wolności i jedzenia. Tego wszystkiego, czym my cieszymy się na co dzień.
Lampedusa stała się bramą Europy, braną szturmem. Gdy wybrała się na nią szefowa Unii Europejskiej, włoska premier zwróciła uwagę, że taka skala migracji jest problemem ogólnoeuropejskim, a nie tylko włoskim. Włochy to zaledwie pierwszy przystanek. I dodała: – Wszyscy musimy pracować w tym samym kierunku, nie powinno być tak, że niektórzy podążają w innym kierunku ze względów ideologicznych.
Kogo miała na myśli? Łatwo zgadnąć.
Polska, która głośno protestuje przeciwko relokacji migrantów, znalazła na nich inny sposób. Sprzedaje im wizy, nie sprawdzając nawet, komu. Media podniosły alarm, że tak naprawdę nikt nie wie, kto już przyjechał do naszego kraju, bo nie prześwietlało się przeszłości imigrantów.
Ale nie o to chodzi. Polska afera to „tylko” chęć wzbogacenia się niektórych i brak troski o bezpieczeństwo Polaków, typowe dla obecnych elit RP. Musimy mieć jednak świadomość, że migracja z krajów afrykańskich to dopiero początek wielkiego problemu. Już dziś trzeba szukać rozwiązań. Niestety, na razie świat inwestuje w wojnę. Dramat ludzi umierających z głodu zepchnięto na dalszy plan.
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze