Prezentujemy najnowszy felieton Marioli Zaczyńskiej.
Nieatrakcyjny rynek towarzyski
Smutne jest życie prawaka. Już głośno mówi się o tym, że kobiety nie chcą iść z prawakami do łóżka!
Agent Tomek, sypiąc dawnych kolegów z CBA, ujawnia nie tylko ich przekręty, ale także mało chlubne, intymne, sekrety. Wspomniał, jak to wiózł wysoko postawionych agentów do Wiednia, by przez dwa dni relaksowali się m.in. w domu publicznym. Obywatele się oburzają, że chłopaki płacili prostytutkom za pieniądze państwowe, czyli podatników. Że niejako każdy z nas opłacał seksualne życie polskich Jamesów Bondów. Ale co zrobić? Jaki Bond, taka dziewczyna Bonda.
No dobrze, nieładnie, że chłopaki robili to za „naszą” kasę… Ale ja tu widzę głębszy problem. Bo zadajmy sobie pytanie: dlaczego pisowcy muszą jeździć aż do wiedeńskich prostytutek, by posmakować seksu? O dyskrecję chodzi? Przecież etyczny kodeks pań do towarzystwa ma dyskrecję wpisaną w katalog usług.
Zwolennicy teorii spiskowych twierdzą, że polskie kurtyzany, dowiadując się, że mają obsłużyć pisowców, odmawiały pracy. Bo kto powiedział, że w burdelach brakuje patriotów i patriotek? A każdy, kto kocha Polskę i wolność, z pisowcami mógł nie chcieć mieć do czynienia. Była Wanda, co Niemca nie chciała, mogą być pracownice seksualne, które pisowcom mówią twarde: „Nie! Za żadne pieniądze!”. No to co robić? Jechać do Wiednia!
Podobny problem mają, zresztą, zwolennicy Konfederacji. Wskazuje na to świetny tekst Moniki Redzisz w „Dużym Formacie”. Prawacy skarżą się w nim: „Wszystkie tak macie! Jak tylko się okaże, że facet jest za Konfederacją, nie chcecie seksu!”. No cóż można dodać… Święte słowa!
Gdyby tak prześledzić profile społecznościowe zagorzałych pisowców i konfederatów, można zauważyć, że ich życie w większości toczy się na Facebooku. I że jest to samotne życie. Jeden dostanie dwa „lajki”, drugi cztery… A jeśli zalajkuje dziesięć osób, to można mówić o wielkim sukcesie towarzyskim.
Zdecydowana większość kobiet, pytana o to, co jest najbardziej podniecające w mężczyźnie, odpowiada, że jego… mózg. I to mógłby być jakiś trop we frapującym nas zagadnieniu nieatrakcyjności prawaków.
Pewnie niejeden z nich zastanawia się, jak temu zaradzić, tej aseksualności. Jakieś afrodyzjaki? Podobno władza to potężny afrodyzjak. Najpotężniejszy. Ale tu właśnie sklepik zamknęli! Więc na pisowsko-konfederackim rynku towarzyskim może być tylko gorzej.
W takim razie podpowiadamy, jak ćwiczyć mózg: wystarczy szanować prawo, nie kwestionować zdobyczy nauki, szanować i lubić kobiety, nauczyć się tolerancji, zaakceptować odmienność innych, dużo czytać, mówić prawdę, żyć za swoje, a nie rozkradzione państwowe, być przyzwoitym człowiekiem… Chyba, jak na dobry początek, wystarczy.
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze