Zmienić ministerstwo Bodnara na powrót w ministerstwo sprawiedliwości, a ministerstwo Sienkiewicza na nowo uczynić ministerstwem kultury - to oczywiście zajmie trochę czasu. Chwilkę potrwa też przywrócenie właściwego znaczenia przymiotnikowi „narodowa” w obecnym ministerstwie edukacji Nowackiej. To wszystko jest jednak do odkręcenia. Co nie oznacza, że jest dobrze. Koniunktury i historyczne okazje nie trwają wiecznie.
Nie jest dobrze, bo, niestety, w miesiąc ani dwa nie da się wybudować lotniska. Budowa szybkich kolei również trwa dłużej niż parę lat. Podobnie jak zapewnienie żeglowności Odry i budowa portu kontenerowego w Świnoujściu. Nie mówiąc o powstaniu w Polsce elektrowni atomowych. Tego się nie da zrobić ani w miesiąc, ani w rok. Wymaga to czasu i konsekwencji. A przede wszystkim chęci.
Jak chce się coś zrobić, to się szuka sposobów. Jak się nie chce, to się szuka wymówek. Rząd Donalda Tuska w sprawie narodowych inwestycji zajmuje się tym drugim. Jego zasługi w sprawie uwalenia i sponiewierania cywilizacyjnych aspiracji Polaków są nie do przecenienia.
Z drugiej strony, trzeba przyznać, że nie brak takich, którzy bilans niespełna półrocznych rządów Donalda Tuska oceniają remisowo, może nawet z małym plusikiem. Argumenty mają nie do odparcia.
Centralnego Portu Komunikacyjnego co prawda nie będzie, ale za to - dzięki rezygnacji z zerowego VAT-u - od kwietnia więcej płacimy za jedzenie.
Co prawda w Polsce zamykają się (albo zapowiadają zamknięcie) kolejne zakłady, a w każdym z nich traci pracę kilkaset osób, ale Donald Tusk ma za to największy - pod względem liczby ministrów i wiceministrów - rząd w historii
Polski.
Co prawda nie ma obiecanej - Tusk: „jedna prosta decyzja” - benzyny po 5,19 zł, ale za to od lipca o kilkadziesiąt procent droższy będzie prąd. No to jedźmy dalej z sukcesami… Może odkładamy na święte Nigdy budowę w Polsce elektrowni atomowych, ale za to na pewno nie zarobimy na podatkach i cłach z cargo w polskim hubie lotniczym. Bo go nie będzie.
Zupełnie tak samo jak nie ma, obiecanej przed wyborami, kwoty wolnej od podatku w wysokości 60 tysięcy złotych. Ale za to niższej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców też nie ma.
Może z obiecanych 100 konkretów na 100 pierwszych dni udało się koalicji rządzącej spełnić zaledwie kilka, ale za to - trzeba docenić - na spełnienie pozostałych wcale się nie zanosi.
Może nie zarobimy ani na CPK, ani na transporcie żeglowną Odrą, ale za to na widok Ursuli von der Leyen - cudowny jest ten filmik - Donald Tusk odruchowo przyjmuje postawę zasadniczą i w ogóle „ruki po szawam”. Aż miło popatrzeć na te dobrosąsiedzkie, partnerskie stosunki.
Ciąg dalszy niewątpliwych sukcesów - obawiam się - nastąpi. Tylko Polski szkoda.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze