Przedstawiamy najnowszy felieton Marioli Zaczyńskiej.
Olimpiada, czyli katolicy w amoku
Po pięknym chilloutowym weekendzie zaglądam na Facebooka, a tam stary kumpel, któremu coś się na tę starość zrobiło, nawołuje do chrześcijańskiej krucjaty. Zastrzega, że sam biegać nie może, ale kibicować to i owszem. Chętnie popatrzy na „tradycyjny starokatolicki łomot”.
Odpał, jakiego doznali nasi polscy katolicy (tak, polski katolicyzm to szczególny odłam chrześcijaństwa), to jakiś amok. Zamiast obserwować sportowe zmagania podczas olimpiady, prowadzą krucjaty w mediach społecznościowych, zaprzepaszczając ze szczętem olimpijską ideę pokoju i braterstwa. A do tej idei nawiązywał reżyser otwarcia igrzysk, dobierając: aktorów, muzykę i scenerię. Biedak liczył, że piękne historyczne i kulturowe odniesienia poruszą serca w świecie, który ostatnio wrze od krwi, brutalności, strachu i nienawiści. Ale trafi ł na polski katolicyzm…
Ceremonia otwarcia igrzysk była przepiękna. Dzwoniliśmy do siebie ze znajomymi, wzruszeni przekazem. Ta różnorodność, tolerancja, miłość i radość – jakże nam potrzeba tych wartości na co dzień! To było piękne! I mądre.
Niestety, wykształcony, z wolną artystyczną duszą reżyser nie wziął pod uwagę braku wykształcenia gawiedzi. Dionizos? A kto to, co to? Olimp? Ale, że co? Przecież to „Ostatnia Wieczerza” i sprofanowany Jezus! I weź tu gadaj o sztuce, wartościach, kulturze…
W ton profanacji wartości chrześcijańskich uderzyły też inne katolickie Kościoły. Jak za dawnych czasów święty krzyż poczuł krew. W imię chrześcijaństwa trzeba spuścić komuś łomot. Czy to rozpaczliwa reakcja Kościoła na masowy odwrót od tej instytucji?
Ale tą awanturą raczej sobie katolicy nie pomogą. Znowu wpychają się w tryb zacofania, agresji, chamstwa wręcz (ach, te obrazki katoliczek plujących na myślących i żyjących inaczej!), a także nienawiści i nietolerancji. Co to ma wspólnego z chrześcijaństwem? Właśnie to, co w tej chwili robią, jest profanacją wartości chrześcijańskich. Oj, obyście nie poszli do piekła, polscy katolicy…
Drodzy rodacy, przypominam: olimpiada trwa! Kibicujcie sportowcom, doceńcie ich wysiłek i determinację, podziwiajcie ten hart ducha i ciała. Przecież od wieków olimpiada był to czas, gdy zawieszano wojny i spory. Więc nie prowadźcie ogłupiającej retoryki, nie nawołujcie do starokatolickiego łomotu, bo to wstyd i żenada.
Niestety, osiem minionych lat, gdy polityczne miernoty nadawały ton publicznemu życiu, gdy nauka miała twarz Czarnka, gdy historię pisano na nowo, a ministrowie mówili „będziem, idziem, polskom, niemieckom” - to pisowskie średniowiecze zrobiło swoje.
Potrzebujemy teraz wielu lat edukacji, by Dionizosa nie mylono z Chrystusem. I żeby dotarło do polskich katolików, że „Ostatnią Wieczerzę” stworzył uroczy gej o pięknym imieniu Leonardo.
Reżyser przeprosił wszystkich, wyjaśniając, jakie miał odniesienia i że nie chciał nikogo urazić. Ciekawe, czy katolicy przyjmą do wiadomości swą spektakularną pomyłkę…
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze