Reklama

Pan Samochodziki znaki czasów - najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

W filmach Netfliksa obowiązuje, jak wiadomo, pełna swoboda, a Wikinga może zagrać nawet murzyńska piosenkarka. Zasiadając do obejrzenia nowej (poprzednią, tę z 1972 r. znam na pamięć) ekranizacji „Pana Samochodzika i templariuszy”, byłem więc otwarty na wszystko. Nawet na to, że Pan Tomasz będzie inkluzywną Eskimoską z Sumatry. Moje obawy, przyznaję, były na wyrost. Co nie oznacza, że jest dobrze.

Panu Samochodzikowi przez pół wieku strasznie popsuł się charakter. Zupełnie nie przypomina ani postaci stworzonej przez Zbigniewa Nienackiego, ani filmowego Pana Samochodzika, którego grał Stanisław Mikulski. Tak, tak… czasy się oczywiście zmieniają. Ale jak się zmieniają i co się ze światem oraz z nami przez te pół wieku porobiło – to niestety widać.

Reklama

Pan Samochodzik z głębokiego PRL-u zasłużone pochwały pod swoim adresem kwitował bagatelizującym: Ooo… Lubił czystą grę, a jego najsilniejszą bronią były szare komórki. Swego nowego wcielenia, czyli Pana Samochodzika z roku 2023, mam wrażenie, nawet by nie polubił. Ten obecny jest – cytuję narcyzem ogrzewającym się w blasku zabytków. Kocha tylko eksponaty. Jego auto (skrzyżowanie dużego fiata z ursusem) strzela tajną bronią jak limuzyny Jamesa Bonda. Szefową też ma jak z MI6. Gadżety to jednak nie osobowość.

Nie tylko Pan Samochodzik nieładnie się zmienił. Pół wieku temu Karen Petersen (grała ją pełna seksapilu Ewa Szykulska) była ciekawą postacią, rozdartą między rywalizacją a fascynacją Panem Tomaszem. Karen w wersji 2023 przypomina baborobota wzorowanego zapewne na hakerce Lisbeth Salander z sagi Millennium. Z osiłkami tłucze się fachowo jak John Wick. Urok gdzieś się ulotnił.

Reklama

Swojski, może nawet prowincjonalny, „Pan Samochodzik” z lat 70. był oazą spokoju. „Pan Samochodzik” roku 2023 to zabójstwa, bombowe zamachy, podpalenia, tortury… Widowiskowy finał zaczerpnięto w sposób oczywisty z filmów o przygodach Indiany Jonesa: wszystko się wali w gruzy i trzeba uciekać…

W nowej ekranizacji wszystko jest za mocne, przerysowane, malowane grubą kreską. Harcerze to przemocowcy: noszą mundury i kultywują naszość. Manifestacyjny feminizm jest na krawędzi parodii. Czarny charakter wygląda jak karykatura Don Pedra „Caramba” z kreskówki. Dziennikarka oczywiście pyskata i bezczelna.

Reklama

Harcerze z powieści Nienackiego wiedzieli, że staruszce trzeba wyciągnąć wody ze studni i przynieść chrust. Byli pomocni. Bez ideologii i wielkich haseł. Bohaterów Netfliksa wypełnia desperacja: - Nie wrócę do sierocińca jako frajer bez skarbu. Nie ma opcji! – ogłasza Sokole Oko. Bo przygoda przygodą, ale przecież dzisiaj nie chodzi o to, co przeżyłeś, ale czym możesz się pochwalić.

Podobno peerelowskie seriale były propagandowe. Pewnie były. Ale smrodek pedagogiczny przemycały subtelnie. Dzisiaj myśl przewodnią utworu trzeba wyłożyć łopatologicznie: Dzieci to siła. Dzieci to skarb.

Reklama

Choćby się Pan Samochodzik upierał, że udręka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości