Reklama

PiS to zepsuł - najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

PiS to zepsuł

Jest tylko jedna rzecz, która zwolenników totalnej opozycji wkurza bardziej  niż sam PiS. To statystyka. Za samo przytoczenie danych wyzwą cię od pisowców.  W wersji łagodniejszej - życzliwie poradzą, by zająć się czymś innym. Na domiar  złego takie dane pochodzą przecież często od instytucji europejskich, a nawet  światowych. Ani unijczykowi, ani obywatelowi świata nie jest łatwo im zaprzeczyć.

Na przykład Donald Tusk mówi, że tyle osób straciło pracę. Tymczasem ze  statystyk Eurostatu wynika, że mamy najniższe bezrobocie w Europie. Wzrost  gospodarczy, w którymś tam nieodległym kwartale, mieliśmy natomiast według  danych OECD najwyższy na całym świecie; większy nawet niż w Chinach.  Na dodatek premier Morawiecki bezczelnie chwali się rekordowymi inwestycjami  zagranicznymi. To w żaden sposób nie powinno zaistnieć, bo już lata  temu przyjęto za aksjomat, że dopóki rządzi PiS, złamany dolar w kraju się nie  pojawi. Nawet zadłużenie, którym lubią straszyć totalniacy, jest, w porównaniu  do wielkości PKB, niższe niż w czasach Donalda Tuska.

Reklama

Nie znaczy to, że jest dobrze. Jest rzecz, którą PiS zepsuł definitywnie. Tą  rzeczą jest dobre samopoczucie. U kogo? U tych, co na czele lub mówiąc językiem  Mickiewicza – na wierzchu. Już w wyborczy wieczór w 2015 r. byli wkurzeni.  Już wtedy wiedzieli, że do jutra nie wytrzymają. Świat im – po Mickiewiczu niech  będzie Szekspir - wyszedł z formy. Nastąpiła dziejowa pomyłka, która nie ma prawa  się wydarzyć. Polacy wybrali nie tych, których wybrać powinni. Nie posłuchali,  a powinni posłuchać, bo ci, co na wierzchu, są najmądrzejsi, najświatlejsi i w ogóle...  Zamiast przemyśleć przyczyny podwójnej, prezydenckiej i parlamentarnej, przegranej,  część wierzchnia narodu postanowiła się obrazić. Obrażeni sami zaczęli obrażać.  Najpierw polityków, później, z rozpędu, wyborców. Taka metoda wychowawcza. Jak  chamowi nie nabluzgasz, to nie zrozumie. Lud prosty powinien zrozumieć, że źle  zrobił, przyjść do opamiętania, czapkę z uszanowaniem zdjąć i przeprosić. Jak nas  nie będą słuchać, to skąd wiadomo, że jesteśmy najmądrzejsi?

Lud nie posłuchał. A na dodatek zaczął się podejrzanie szybko bogacić i bezczelnie  na wczasy wyjeżdżać. Aktorka Janda poczuła się źle. Pisarka Gretkowska  poczuła się źle. Celebrytka Młynarska poczuła się źle. Duszno się zrobiło.  Z każdymi wyborami pogłębia się to niestety. Z tego powodu postanowiono  mocniej obrażać i mocniej bluzgać.  Liczne przykłady każdy sobie znajdzie. Nie  trzeba daleko szukać. 

Reklama

Co na przykład złego spotkało aktora Andrzeja Seweryna, że mu się to tak  nieładnie ulało? (Wybaczcie, że nie podaję cytatów, ale dzieci mogą czytać.  Wygooglujcie sobie). A więc co go spotkało? Bułek w niedzielę nie mógł kupić,  bo PiS markety zamknął? No chyba że poszło o to, iż PiS okazał artyście lekceważenie.  Nie interesował się dostatecznie dyrektorskim stołkiem, na którym  Seweryn od kilkunastu lat zasiada w teatrze. Taki Jerzy Stuhr to przynajmniej  wyrok dostał. Co prawda nie za politykę, a za drogowe pijaństwo i potrącenie  motocyklisty – ale dobre i to.

A Seweryn? Koniec najstraszniejszej dyktatury na świecie się zbliża, a artysta  opozycyjnej karty nie zdążył zapisać. Stąd pośpiech i doraźna kreacja  aktorska. Trochę może bełkotliwa, ale przejdzie do historii. W jednym słowie  streszcza cały pomysł na Polskę.

Reklama

DARIUSZ KUZIAK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości