Reklama

Pitolenie o Chopinie - najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

Pitolenie o Chopinie

Polscy znakomici artyści organizują – może już zorganizowali – koncert,  żeby pomóc imigrantom. Sądzić, że w obecnej sytuacji wspomogą swoją  muzyką raczej pilnujących naszej granicy strażników, żołnierzy, policjantów,  byłoby oczywiście naiwnością. Polscy artyści z zasady takich rzeczy nie robią.  I z banalnego powodu nie będą łamali swojego honorowego kodeksu. Nie  zaskakuje również hasło przewodnie koncertu, dowodzące współczucia oraz  gruntownej znajomości przedmiotu: „Chopin też był uchodźcą”.

Reklama

Co prawda, to prawda. Dzielny uchodźca Frycek też rąbał drzewa, by przedrzeć  się przez zasieki, też ciął ruskim sekatorem druty i też rzucał kamieniami  w pograniczników. Dowody na to zachowały się w Chopinowskiej korespondencji:  „Paszport co dzień mi obiecują i co dzień od Annasza do Kaifasza  drepczę dla odebrania tego, com w depozycie policji zostawił. Dziś jeszcze  nowej dowiedziałem się rzeczy – że mój paszport tak gdzieś zarzucono, że  go nie tylko nie odszukają, ale potrzeba, ażebym podał prośbę o wydanie mi  nowego” – pisał twórca „Etiudy rewolucyjnej”.

O wyrazisty wizerunek zbuntowanego artysty bardzo troszczył się ojciec  naszego kompozytora: "Ze względu na to, iż wyjechałeś przed zaburzeniami  i żeś w nich nie brał żadnego udziału, cieszyłbym się, gdybyś zasięgnął w tej  sprawie wiadomości, co łatwo zrobisz w ambasadzie. Przyznam Ci się, że nie  życzyłbym sobie, byś przez niedbalstwo został zaliczony do liczby emigrantów.  Nie lekceważ tego, proszę Cię, i donieś mi, co z tego wyniknie". 

Reklama

Ale co tam uchodźca Chopin... Nie on jeden z naszych chował się po  krzakach, a wśród kwiatów – co przenikliwie zauważył kolega Schumann  – ukrywał armaty. Juliusz Słowacki, inny znany uchodźca, pisał do mamusi: " W Prusiech odebrano mi mój paszport i zatrzymano we Wrocławiu, obiecując  dać nowy paszport pruski". A dalej na zachód jak się dostał? Oczywiście przebojem  – "po długich korespondencyach odebrano z Berlina odpowiedź, żeby  mnie puścić w dalszą drogę. Dano więc paszport do Francyi".

Takich uchodźców jak Chopin i Słowacki (Mickiewicza dorzućmy jeszcze,  a co!) to ja rozumiem. Nie raz stałem w kolejce w konsulacie, druczkiem  wypełniałem kwestionariusze i czekałem, całymi tygodniami, na wizę, by  potem udać się na przejście graniczne. Mało widowiskowe to było – fakt,  ale nie jestem przecież Chopinem. 

Reklama

Artyści oczywiście powinni się wspierać, to zrozumiałe. Skoro Chopin był  uchodźcą, to z tego prosty wniosek, że uchodźcy są Chopinami, a co najmniej  Chopinowi równi. Solidarność zawodowa zobowiązuje. Jeszcze niedawno  przekonywano nas co prawda, że ludzie po białoruskiej stronie są lekarzami,  inżynierami, matematykami... Ale nie bądźmy drobiazgowi. Są zdolni i na  kompozytorów w mig się przekwalifikowali. Skala ogromna, interpretacje  i wykonania różnorodne – od con amore po furioso. W telewizyjnych migawkach  doskonale to widać. Mam nawet wątpliwości, czy nie nazbyt skromnie  swój muzyczny geniusz prezentują.

Naprawdę żal, że tegoroczny Konkurs Chopinowski został już rozstrzygnięty.  Na wszelki wypadek ogłosiłbym to wirtuozom na granicy. Może to  jakoś ostudzi ich twórcze zapały.

Reklama

DARIUSZ KUZIAK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości