Reklama

Przed szkodą - Przeczytaj najnowszy felieton Darka Kuziaka!

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

Przed szkodą

Czy Siedlce mają starówkę? Mają i nie mają. Nie mają, ale wciąż mogą mieć. I to taką, że pozazdrościć. Pomysł jest znany. Trzeba przywrócić XVIII -wieczny rynek pomiędzy kościołem św. Stanisława a ratuszem: odsłonić flankującą kościół od południa plebanię na wylocie ul. Pułaskiego (bo dzisiaj piękno plebanii krzaki zasłaniają), z północnej strony odbudować bramę dzwonnicę (może w ramach niemieckich reparacji?). Dzięki temu odzyskujemy architektoniczną perełkę, która zachwycała urbanistów.

Reklama

To wciąż da się zrobić. Za rok, dwa, pięć, nawet dwadzieścia. Pod warunkiem, że przez ten czas niczego w okolicy nieodwracalnie nie schrzanimy. Na przykład stawiając w okolicy wieżowiec. Jeden już w środku miasta stoi – wieżowiec urzędu wojewódzkiego. Do niskiej zabudowy śródmieścia pasuje jak pięść do nosa. No trudno, może kiedyś się go rozbierze...

Stawienie bloku, górującego ponad dwupiętrowymi kamieniczkami przy ulicy Pułaskiego, nie jest nam do szczęścia potrzebne. A wiele może zepsuć. Rozumiem, dlaczego radni są przeciw. Rozumiem i popieram. Jeśli ma już tam stanąć blok, to proszę taki, żeby nie wystawał i nie rujnował przestrzeni ani nieba. Zbyt lubię swoje miasto. Jak się raz postawi taki na pięć czy sześć pięter, to zaraz będzie powód, by po sąsiedzku postawić wyższy. Bo przecież jeden wysoki już stoi...

Reklama

Starówka by się natomiast przydała. Kolejne pokolenia siedlczan nie muszą wysiadywać na kamiennym placyku przed galerią. Miejscem spotkań i życia towarzyskiego bywa przeważnie staromiejski rynek. Pod warunkiem, że się go w mieście ma.

Pomysł, by w czasie pandemii pozwolić budować z pominięciem procedur i planów, okazał się, trzeba przyznać, jednym z gorszych. Pandemia przeminie, a architektoniczne koszmarki zostaną. Wieżowce przy dworcu PKP spaskudzą siedlecki krajobraz i niebo, ale przynajmniej dalej od centrum. Taki śmieszny prowincjonalny Manhattan.

Reklama

Siedlce, no cóż, nie słyną z pięknej zabudowy. Ale to nie powód, by widoki, które, chcąc nie chcąc, co dnia musimy omiatać wzrokiem, psuć sobie ponad miarę. A zepsuć można łatwo. Przykładem widok na stołeczny Belweder od strony Parku Łazienkowskiego. Stoisz sobie na mostku nad stawem, podnosisz w górę oczęta, by w szpalerze drzew na wzniesieniu zobaczyć białe mury. A widzisz, że nad dachem pałacu sterczy kawałek wieżowca. Kto się zgodził na taki gwałt na historycznym krajobrazie? I nie ma znaczenia, że biurowiec ten stoi kilkaset metrów dalej. Stoi przy placu Unii Lubelskiej, a w Łazienkach pejzaż psuje. Jesienią i zimą nawet bardziej niż latem, bo latem drzewa trochę przysłaniają.

W Łazienkach bywam raz do roku albo rzadziej. Na bloczysko wystające znad dachów XIX-wiecznych siedleckich kamieniczek musiałbym patrzeć niemal codziennie. Może tym razem spróbujmy być mądrzy przed szkodą?

Reklama

Tak dla odmiany.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości