Coś się nam porobiło z prawnikami. Zwłaszcza tymi z tak zwanym autorytetem. Jeszcze kilka tygodni temu było to towarzystwo pryncypialne. Prawo to świętość. Tego przestrzegaj! Tego nie naruszaj! Gdy masz wątpliwości, to się pytaj grzecznie, najlepiej prejudycjalnie albo w inny europejski sposób.
A teraz? Teraz jakby się z Owsiakiem skumali. Jakby prawniczej płynnej nowoczesności Baumana zażyli w dużych dawkach. Obowiązuje prawnicze „róbta, co chceta”. „Przywracamy tę konstytucyjność i szukamy jakiejś podstawy prawnej, żeby to zrobić” – obwieścił nowy minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Jako rzecznik praw obywatelskich wybrał sobie co prawda zastępczynię na kompletnym odlocie (Sylwia „Nie jedzcie mięsa i jajek, nie pijcie mleka” Spurek), ale wydawał się tak prawniczo wylizany, jakby się co rano praworządnością toaletową namaszczał…
W lewo przechylony, ale w sumie w porządku. Jeszcze niedawno, parę lat temu, rzecznik Adam Bodnar – co przypomniał Rafał Ziemkiewicz – dowodził przed Trybunałem Konstytucyjnym, iż całkowicie konstytucyjnie niedopuszczalne jest, by minister jednoosobowo mianował władze spółek Skarbu Państwa… Trybunał Rzeplińskiego zresztą zgodził się z tą argumentacją. Teraz minister Sienkiewicz, kolega z rządu, na rympał mianował nowe władze mediów. Co na to Bodnar? Stwierdził… że ma do ministra Sienkiewicza pełne zaufanie. W tym wypadku najwidoczniej nie warto wczytywać się w konstytucję. Świętość świętością, ale nie bądźmy bardziej praworządni od Tuska, który powiedział, że będzie zgodnie z prawem. Tak jak my je zrozumiemy.
Najpierw zrobimy, co chcemy, a potem będziemy ewentualnie grzebać w paragrafach. Nie ma takiej rzeczy, której sprytny prawnik nie dałby rady wyinterpretować z konstytucji. Zwłaszcza gdy jest taka potrzeba. Niekoniecznie zresztą finansowa. Jak nie wolno, ale bardzo się chce, to można. Profesor Wojciech Sadurski obwieszcza: „PiS używa konstytucji jako pułapki na demokratów”. Jeszcze parę lat temu modnie było palić pod sądami świeczki i nosić koszulki z napisem „konstytucja”. Dzisiaj „konstytucja” to pułapka i, co gorsza, pułapka „pisowska”. Do luftu z taką „konstytucją”. Nie może być tak, by jakieś tam prawo przeszkadzało przywrócić praworządność. „Trzeba wyrwać się z pułapki prawniczego formalizmu” – grzmi prof. Marek Safjan.
„Jak się temu przyglądałem, co PiS robił przez te 8 lat, to nie łamał dosłownie konstytucyjnych zapisów” – wyznał w swoim programie z TVN Andrzej Morozowski. To potem musiał wygłosić z kartki samokrytykę… że to skrót myślowy. Łamanie prawa na rympał odbywa się właśnie teraz. I profesorom to nie przeszkadza. Przeciwnie, zachęcają i kombinują.
„Autorytety”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze