Prezentujemy najnowszy felieton sekretarz redakcji Marioli Zaczyńskiej.
Szwejk by tego nie wymyślił
No i stało się! Po moim niebie przeleciało osiem helikopterów. Zamiast pomachać pilotom, pobiegłam po aparat fotograficzny. Bo nisko leciały. Jakby chciały być poza zasięgiem radarów, ale na tyle wysoko, by przelecieć nad granicznym murem. Jak nic, obcy!
Szukam symbolu gwiazdy, ale nie, widzę polskie emblematy… Ej, chwila… Myślę sobie: skoro nasi spece od obrony gadali z Amerykanami, żeby przemalować ich samoloty, aby wyglądały na polskie podczas wielkiej defilady, to cwane ruskie nie przemalują?
Robię zdjęcia. Czy aby polskie władze wiedzą o tym lataniu? A może to jednak próby przed defiladą na święto wojska? Hmm… A jeśli ruskie wykoncypowali, że wszyscy tak właśnie pomyślą, że to na defiladę i machną ręką na uzbrojone w rakiety śmigłowce? A rakiety widać było! Dzwonię! – decyduję. Ale zaraz się zreflektowałam. Przecież i tak minister obrony powie, że nic nie leciało. Nawet jeśli to nasi ćwiczyli, powie, że nic nie leci, mimo że gołym okiem widać, że leci…
I w ten oto sposób nie porozmawiałam z ministrem obrony.
I dobrze. Jednak kobieca intuicja jest niezawodna. Zaraz potem gruchnęła wieść, że nasze wojsko zgubiło część rakiety. Zapalnik konkretnie. Po co więc ministrowi dokładać kłopotu moimi pytaniami? Zamiast wydzwaniać, przeszukałam ogródek i pole za płotem, nad którym leciały śmigłowce, bo huk wie, co jeszcze zgubili…
Chodziłam tak sobie i szukałam zagubionych militariów polskiej armii, rozmyślając o kraju, z którego świat się śmieje. O kraju, w którym dzielni obrońcy nie zauważają ruskich rakiet – niech spoczywają w spokoju w polskich lasach – za to gubią własne części uzbrojenia.
Święto Wojska Polskiego to dla mnie ważna data jako dla córki żołnierza. Może i dobrze, że ojciec nie dożył czasu, w którym polski mundur splamiły śmieszność, nieudolność, zagubienie. Nawet dzielny wojak Szwejk pękałby ze śmiechu, słuchając opowieści o pisowskiej polskiej armii. Pewnie by się klepał po kolanach i ryczał, pociągając łyk piwa: – Nawet ja bym tego nie wymyślił!
Oj, poczciwy Szwejku… Nawet nie wiesz, jaką byś dziś zrobił karierę w polskiej armii. Jak nic, dochrapałbyś się generalskich pagonów. Chociaż… twoja poczciwa natura zapewne nie pozwoliłaby ci wciskać kitu, że wróg nie lata nad naszym terytorium, kobiety nie umierają w szpitalach, za to dają beztrosko w szyję, a Polska jest krajem bogatym i niezadłużonym, w którym rządy sprawują ludzie szlachetni, kompetentni i brzydzący się pieniędzmi, a nie banda pazernych nieudaczników.
No nie, kariery byś jednak u pisowców nie zrobił. Boś poczciwy i uczciwy.
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze