W Niedzielę Palmową, 13 kwietnia ulicami Siedlec przeszła Miejska Droga Krzyżowa. Setki mieszkańców uczestniczyło w tym wydarzeniu, modląc się i rozważając kolejne stacje.
Droga Krzyżowa ruszyła o godz. 19 spod siedleckiej Katedry, a zakończyła się w parafii św. Józefa. Rozważania prowadził ks. Dariusz Mioduszewski, proboszcz parafii katedralnej. Wątkiem przewodnim było cierpienie, ale też nadzieja, jaka wypływa z każdego doświadczenia w naszym życiu, nawet tego po ludzku odbieranego jako "beznadziejne".
Rozważaniom towarzyszyły śpiew i modlitwa. Krzyż do stacji do stacji nieśli przedstawiciele poszczególnych parafii, harcerze, księża oraz młodzież z KSM-u i CDM-u.
Na koniec biskup siedlecki Kazimierz Gurda podziękował wszystkich za tak liczny udział i pobłogosławił, kierując apel o to, by dziś szczególnie wytrwać przy krzyżu i nie pozwalać usuwać go z przestrzeni publicznej.
Zdjęcia Patryk Strzeliński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Droga krzyżowa była jedna, jedyna w dziejach świata. Nie ma Drogi miejskiej, eksktremalnej, dzicięcej itd. Można co najwyżej rozważać Tamtą Drogę idąc w rożnych grupach i różnych sytuacjach.
Było jedno Boże Narodzenie, była jedna Wielka Noc a my katolicy co roku obchodzimy. Co tobie przeszkadza? To jest kultywowanie wiary, przypominanie tych wielki zdarzeń. To też forma manifestowania wiary. Chcesz "reformować" mój Kościół?
Mnie nie przeszkadza samo nabożeństwo, tylko nazewnictwo. Przeczytaj dokładnie o co mi chodziło. Nie obchodzimy przecież miejskiego Bożego Narodzenia, czy ekstremalnej Wielkanocy. Chodzi o to, że idąc ulicami miasta, nie idziemy Drogą Krzyżowa, tylko rozważamy stacje Tamtej Drogi Krzyżowej.
Przy takiej antykościelnej propagandzie rządu, nagonce na osoby duchowne, rugowaniu lekcji religii ze szkoły daliśmy świadectwo naszej wiary i wierności tradycji chrześcijańskiej. My chcemy Boga ...... wytrwajmy!
Jakiego Boga niby chcesz, skoro publicznie łamiesz jego przykazania? Wiesz w ogóle, w co wierzysz?
Szanowna Felikso, te tłumy o niczym nie świadczą. Mam wrażenie, że my wiarę "wyrażamy" poprzez spacery, modlenie się i śpiewanie pobożnych pieśni. Tymczasem wiara na tym nie polega. Człowiek może nazwać siebie wierzącym jeśli na codzień postępuje wg zasad wynikających z wiary i moim zdaniem co tygodniowe uczestnictwo w nabożeństwach, przyjmowanie Komunii świętej nie jest jej wyznacznikiem. Mówisz o antykościelnej propagandzie, nagonce na osoby duchowne, ale mam wrażenie, że nikt nie przyczynił się bardziej do sekulryzacji naszego społeczeństwa niż sami duchowni. Ty prawdopodobnie tego nie dostrzegasz ponieważ Twoje "zaślepienie" uniemożliwia realny osąd, a przyjmij do wiadomości, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi.Co do religii w szkołach. Uważam, że nie powinno być jej tam wcale. W czasach mojej edukacji szkolnej na religię chodziliśmy do "salki" przykościelnej i patrząc z prawie półwiecznej perspektywy to było najlepsze rozwiązanie.
Droga krzyżowa była jedna, jedyna w dziejach świata. Nie ma Drogi miejskiej, eksktremalnej, dzicięcej itd. Można co najwyżej rozważać Tamtą Drogę idąc w rożnych grupach i różnych sytuacjach.
Było jedno Boże Narodzenie, była jedna Wielka Noc a my katolicy co roku obchodzimy. Co tobie przeszkadza? To jest kultywowanie wiary, przypominanie tych wielki zdarzeń. To też forma manifestowania wiary. Chcesz "reformować" mój Kościół?
Mnie nie przeszkadza samo nabożeństwo, tylko nazewnictwo. Przeczytaj dokładnie o co mi chodziło. Nie obchodzimy przecież miejskiego Bożego Narodzenia, czy ekstremalnej Wielkanocy. Chodzi o to, że idąc ulicami miasta, nie idziemy Drogą Krzyżowa, tylko rozważamy stacje Tamtej Drogi Krzyżowej.