Prezentujemy najnowszy felieton sekretarz redakcji Tygodnika Siedleckiego - Marioli Zaczyńskiej.
Władza na kolanach...
– Chodzą do kościoła, jeżdżą do Częstochowy, modlą się na kolanach, a skazują ludzi na śmierć z chłodu i głodu. Takich mamy rządzących w kraju – powiedziała uczestniczka marszu przeciwko polityce rządu wobec migrantów na polskiej granicy.
Cóż, święte słowa... Ileż to razy widzieliśmy klęczących w kościołach ludzi władzy? Bili się w piersi, pochylali głowy, nawet śpiewali w ekstazie, trzymając się za ręce. Bo polski rząd jest katolicki. Manifestacyjnie katolicki. Pokazowo. W sercu najwyraźniej już nie, bo „po czynach ich poznacie”... A czyny są straszne.
„Stop torturom na granicy!” apelowali uczestnicy marszów, które przeszły w Warszawie i Krakowie. Bo dla każdego Człowieka jest oczywiste, że to, co się dzieje na polskiej granicy z Białorusią, to tortury. Tylko czy trzeba to tłumaczyć katolickiemu rządowi? Klęczącemu, modlącemu się, mającemu Boga na ustach?
Jak to możliwe, że w tak katolickim kraju umierają ludzie, bo nie pozwala im się udzielić pomocy? Są organizacje humanitarne, które chętnie wezmą na siebie ciężar pomocy migrantom. Ale nie dopuszcza się ich do chorych i bezbronnych ofiar polityki polskiego katolickiego rządu. Kobiety, dzieci, starzy i młodzi śpią na gołej ziemi. Nie mają dostępu do wody i lekarstw. Jakże muszą cierpieć w obcym kraju, skazani na błądzenie po lasach? Jak bardzo muszą się bać, patrząc w dodatku na głodne dzieci... To koszmar. Ech, polscy katolicy...
Mieszkańcy okolicznych wsi pomagają, jak mogą. Panie z kół gospodyń wiejskich gotują dla migrantów. Wiadomo, kobiety. Te nie boją się rozmodlonych Morawieckich, klęczących Kaczyńskich, śpiewających w ekstazie Macierewiczów i Ziobrów na urodzinach Radia Maryja... One widzą głodne dzieci, więc wiedzą, że muszą je nakarmić. A rozmodleni i tak pójdą za swoje niechrześcijańskie okrucieństwo do piekła. Żadne śpiewy i bicie w piersi nie pomogą. I żadne modły.
Katolicki polski rządzie... Dzięki waszej okrutnej polityce umierają ludzie. Na gołej ziemi. W chłodzie. Głodni i odwodnieni. Co macie do powiedzenia? Że nie rozdzielacie rodzin, więc dzieci z Michałowa wróciły do lasu, ale... z rodzinami. Nie są same! Jakie piękne katolickie podejście.
W tak trudnym czasie pewna senator z PiS zamieściła zdjęcie na fejsbuku: poprawia sobie blond loczki i radośnie informuje, że jedzie do kochanego wnusia... O dzieciach koczujących w lesie nawet się nie zająknęła. Ale focia ładna. Słodka taka. Jak cały rząd PiS.
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!