Prezentujemy najnowszy felieton Marioli Zaczyńskiej.
Główny ekonomista kraju policzył uczestników Marszu Miliona Serc. Wyszło mu 60 tysięcy. Dlaczego mnie to nie dziwi?
Potem państwowe media łaskawie dodały paru manifestujących i poprawiły pierwszego stratega kraju na 100 tysięcy. Tymczasem ludzi było dziesięć razy tyle.
Takich potknięć w liczbach mamy więcej, niestety. Obliczenia z marszu to pikuś. Gorzej jest, gdy przyjrzymy się twardym danym ekonomicznym. Oto państwowe spółki, zarządzane przez „speców” z rządzącej partii zaliczyły potężne spadki zysków. Rok do roku to aż 32% mniej! Czy to efekt globalnych kłopotów na światowych rynkach? Otóż nie. Bo największe prywatne polskie spółki w tym samym czasie zanotowały wzrost zysków o 34%! Wnioski każdy może sobie sam wyciągnąć.
Polska to kraj cudów gospodarczych. We wszystkich europejskich krajach ceny benzyny szły w górę lub stały w miejscu, a w naszym pikowały w dół. Tak bardzo, że to zjawisko nazwano „cudem nad Wisłą”. Tylko się cieszyć. Na stacje paliw ruszyli zapobiegliwi, tankując benzynę do kilku lub kilkunastu kanistrów. Nawet zagraniczni sąsiedzi skorzystali z dobrodziejstw polskiego cudu, przyjeżdżając specjalnie na paliwowe łowy. A wtedy stał się kolejny cud – oto w wielu rejonach kraju doszło równocześnie do tajemniczych awarii dystrybutorów. Pech.
Pecha niewątpliwie nie miała polityczka partii rządzącej, fotografując się na tle działającego dystrybutora. Jakie awarie? To wielkie kłamstwo opozycji! Wszystko działa!
Istotnie, działało aż za bardzo. Internauci powiększyli fotkę. Na liczniku dystrybutora widniało jak byk – zatankowano prawie 500 litrów paliwa za blisko 3 tys. złotych. No, ale czemu nie robić zapasów? Przecież analitycy już ostrzegają: sztuczne obniżanie cen przed wyborami będzie skutkowało tym, że po wyborach za paliwo zapłacimy nawet o 20-30 groszy więcej. Bez względu na to, kto je wygra.
Marsz Miliona Serc okrzyknięto największą manifestacją w Europie. Ale nie liczba manifestujących była jego siłą. To był marsz radości, uśmiechów i nadziei. Pokazał, że w pokoju i kulturze jest siła. W wartościach takich jak: tolerancja, miłość, szacunek do innych, prawda. Ten marsz dawał poczucie wspólnoty.
Znamienne jest to, że na marszu wybrzmiewały przeboje z początku lat 90., gdy muzyka była wyrazem sprzeciwu wobec opresyjnej komunistycznej, upadającej już, władzy. Utwór „Wolność kocham i rozumiem” Chłopców z Placu Broni stał się politycznym manifestem Marszu Miliona Serc.
Historia zatoczyła koło. O wolności się marzy, śpiewa o niej, tęskni za nią i walczy o nią w wyborach.
I ja wolność kocham i rozumiem. Ponad wszystko.
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze